niedziela, 30 lipca 2017

BIESZCZADY #1 - Tarnica, Halicz i Przełęcz Bukowska


Hej wszystkim ! 


Jak mogliście przeczytać dwa wpisy wcześniej (kto nie widział, odsyłam TUTAJ), spędziłam kilka lipcowych dni w Bieszczadach. Masa zdjęć czeka na publikację, więc najwyższy czas napisać tu kilka słów o naszym wyjeździe. Dziś dzień pierwszy i wyprawa na najwyższy szczyt Bieszczad - Tarnicę.

Enjoy !



Wędrówkę zaczęliśmy w miejscowości Wołosate. Dla zobrazowania naszej wędrówki, wrzucam Wam mapę - na pierwszej zaznaczyłam trasę, a na drugiej znajdziecie informacje dotyczące szacunkowego czasu na przejście z punktu do punktu. My rozpoczęliśmy ścieżką Rozsypaniec - Krzemień, a zeszliśmy ścieżką przyrodniczo-historyczną Wołosate - Tarnica. Czyli nasza wyprawa powinna zająć mniej więcej 6h15'.






Samochód zostawiliśmy zaraz obok zejścia ze ścieżki i po obczajeniu mapy, ruszyliśmy w drogę. Z ulicy widać już Tarnicę, czyli nasz punkt docelowy, chociaż znaleźliśmy się tam parę godzin później. Po 15-20 minutach w końcu zamieniliśmy asfaltową drogę, na leśną - głównie idzie się po kamieniach, choć wyżej jest nawet trochę asfaltu. Od samego parkingu, aż do Przełęczy Bukowskiej mijamy stacje drogi krzyżowej - czyli mała podpowiedź, ile trasy przed nami. Praktycznie do samej Przełęczy, ścieżka prowadzi przez las, co z jednej strony jest minusem - nie ma wiatru i nudna sceneria (lasy to ja mam tu, gdzie mieszkam), a z drugiej mamy cień, co przy 28 stopniach było całkiem pozytywne.








Po ok. 2h30' dotarliśmy w końcu do Przełęczy Bukowskiej (1107 m n.p.m). Zanim tam weszliśmy, myślałam, że może będziemy iść po jakiejś grani itp. - w końcu przełęcz to przełęcz, a zastaliśmy to :





Tak, to wąskie przejście (mieści się jedna osoba i trzeba schodzić sobie nawzajem ze szlaku) to właśnie Przełęcz Bukowska. Po zeszłorocznym wypadzie w Tatry, sądziłam, że w Bieszczadach będzie podobnie, ale jednak te góry zupełnie się od siebie różnią. Abstrahując od porównań - bo dziś nie o tym, dalsza część ścieżki w końcu przypomina prawdziwe góry ! Zaczynają się piękne widoki, a w oddali widać nawet małe miejscowości.






Powyżej widzicie Rozsypaniec (1280m n.p.m). Szlak jest przyjemny, lekki, w końcu wieje wiatr i można poczuć, że to góry! Dookoła głodni mogą poskubać sobie jagody - wszędzie ich pełno, a z Rozsypańca widać już Halicz, czyli kolejny punkt trasy.

Zejście z Rozsypańca, a w oddali Halicz.

Kolejny punkt odhaczony! Na Haliczu (1333 m n.p.m) zrobiliśmy sobie małą przerwę. Jest to trzecia co do wielkości góra Bieszczad. Na szycie stoi krzyż - przeniesiony niegdyś z Tarnicy, jest to drugi krzyż papieski z 1981 r.








Kolejnym punktem była Przełęcz Goprowska (1160 m n.p.m) - idzie się bardzo przyjemnie, raptem godzinka marszu no i mamy z górki, więc dajemy nogom odpocząć (chociaż ja osobiście wolę wchodzić, niż schodzić z jakichkolwiek gór). Za przełęczą mamy altankę, w której można odpocząć. Dodatkowo dla spragnionych (my źle obliczyliśmy ilość wody na daną trasę i nam zabrakło), ze skał wypływa mały strumyk, więc można nabrać sobie czystej wody - tutaj zaznaczę, że nie da się tego zrobić w butelkę, więc kubek jest niezbędny.




15 minut przed Przełęczą (nie Goprowską, po prostu Przełęczą) spotykamy na swojej drodze coś, czego ja osobiście nienawidzę - schody. Niby przejście powinno zająć 15 min, ale my szliśmy pewnie 25 min, bo ja na schodach się strasznie męczę i jest stromo, jak na fakt, że ostatnią godzinę szło się z górki.

Na Przełęczy (1275m n.p.m) mamy trzy możliwości. Możemy wejść na Tarnicę (i taki był nasz cel, chociaż po tych schodach zbieraliśmy się na górę kolejne 10 min), zejść prosto do Wołosatego lub żółtym szlakiem ruszyć do Ustrzyk Górnych.
Na Tarnicę znów prowadzą schody (chociaż szło się trochę lżej, niż na poprzednich) i po 15 min znajdujemy się na najwyższej górze Bieszczad - Tarnicy !


Tu wejście na żółty szlak, prowadzący do Ustrzyk.

Na Tarnicy (1346 m n.p.m) stoi krzyż, który ma ponad 7 m i jest symbolem wiary. Chętnych odsyłam do tej strony (klik), gdzie możecie przeczytać o idei wzniesienia go właśnie tam. Na szczycie jest sporo ławek, gdzie można spokojnie odpocząć i obejrzeć wspaniałe widoki na resztę Bieszczad.
Sama Tarnica zawsze będzie dla mnie bardzo sentymentalnym miejscem. <3



Z Tarnicy ponownie schodzimy do Przełęczy i stamtąd niebieskim szlakiem do parkingu. Wołosate mamy za ok. 1 godzinę. Górskie widoki po pewnym czasie znów zamieniamy na leśne, a po wyjściu z lasu, przez niecałe 10 min idzie się jeszcze między polami.



Dodatkowo na całej tasie możemy spotkać tabliczki, informujące o charakterystycznej szacie roślinnej lub zwierzętach żyjących w okolicy. Dla ułatwienia na górze zawsze napisana jest nazwa ścieżki, gdyby ktoś zastanawiał się, czy nie pobłądził.




Pierwszy dzień Bieszczadzkich wędrówek za nami. Zastanawiałam się, czy dodać same zdjęcia, tak jak robiłam to w tamtym roku przy postach o Tatrach, czy jednak cokolwiek pisać na ten temat. W końcu nie jestem znawcą, ale może ktoś z Was wybierze się w Bieszczady i te informacje jakkolwiek pomogą.


Dajcie mi znać, czy w kolejne posty powinny być podobne, czy jednak te informacje są zbędne (w końcu to blog z moimi zdjęciami i nigdy nie rozpisywałam się w żadnym poście).

Mam nadzieję, że są tu wielbiciele górskich wędrówek i aktywnego spędzania wakacji! 
A może jednak leniwy odpoczynek na leżaku ?
Do której grupy należycie


Pozdrawiam,
Takaszka

26 komentarzy:

  1. Pięknie! Muszę wybrać się w góry, bo już dawno żadnych nie odwiedzałam :/ A bardzo lubię takie aktywne wypady.

    Co do tekstu, myślę, że taka ilość, jaką zawarłaś w tym poście jest wystarczająca i dopełnia zdjęcia. Czytelnicy mają nieco większe rozeznanie patrząc na fotografie :)

    Uściski :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o to mi chodziło, żeby było trochę jaśniej, o co chodzi :)
      również ściskam !

      Usuń
  2. Wspaniała fotorelacja, zdjęcia gór zapierają dech w piersiach. Ja osobiście z chęcią przeczytałam tekst okraszony takimi fotografiami. Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne zdjęcia, uwielbiam góry! <3
    Tak, kolejne posty powinny być podobne. Informacje są fajnym urozmaiceniem notki.
    Pozdrawiam!

    lublins.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Super fotorelacja. Bardzo fajnie wszystko opisane i do tego te zdjęcia z przepięknym widokiem! <3 Ja lubię takie posty, w których autor się rozpisuje, a zdjęcia fajnie wszystko uzupełniają. Zawsze można się czegoś nowego i ciekawego dowiedzieć :) I według mnie zawsze jest ciekawiej, niż jak są tylko same zdjęcia bez opisu.
    Ja w tym roku wybieram się w sumie pierwszy raz w góry i zastanawia mnie czy podołam :D Tylko nie w Bieszczady, a w Tatry.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zaliczyłam Tatry w tamtym roku i początkowe plany mieliśmy właśnie takie same, ale jednak padło na Bieszczady :)

      Usuń
  5. To coś dla mojego chłopaka, bo uwielbia chodzić po górach ;) Super widoki!

    Może chętna na STAŁĄ wymianę obserwacji? Zacznij i koniecznie daj znać u mnie ;)
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetne fotografie :) Widać, że wycieczka się udała :)

    klaudia-niescioruk.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Widoki zapierają dech w piersiach ! <3
    Zdecydowanie należę do plażowej grupy, ale raz na jakiś czas też wdrapuję się w takie miejsca ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Swietne zdjecia!
    http://flarri.blogspot.com/2017/07/bridge.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Na Tarnicy byłam, ale pozostałe miejsca są dla mnie jeszcze nieznane. Muszę bliżej poznać Bieszczady :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd wchodziłaś ? :) Pewnie część trasy nam się pokryła :)

      Usuń
  10. Chętnie wybrałabym się na wycieczkę w góry, cudowne jest podziwiane wszystkiego z wysoka!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kurcze jak ja bym chciała tam pojechać :O

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Bieszczady są przepiękne! Byłam kiedyś i miło wspominam ten wyjazd, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam zawitam. :)
    Cudowne zdjęcia :)

    Zapraszam! :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nie miałam okazji być w górach i takie post z krótkimi opisami bardzo przypadł mi do gustu :)
    http://gingerheadlife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Przepięknie. Kocham wspinaczkę górską. Piękne zdjęcia. :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Można należeć do obu grup jednocześnie? :P U mnie zależy od dnia, czasami mam ochotę na zmęczenie się górską wspinaczką, a kiedy indziej nie marzę o niczym innym niż odpoczynku na leżaku nad morzem :P Przepiękne zdjęcia :)
    justmajka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. jejku podziwiam, ja bym pewnie nie dała rady haha :D
    fajne opisy tak btw ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne zdjęcia i świetny blog :)

    Zapraszamy do nas:
    http://podhalanskieblogerki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Przepiękne zdjęcia. Ja byłam w "Bieszczadach" ale tylko na nie patrzyłam. Mam nadzieje, że kiedyś wybiorę się w góry. przewrotowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Przepiękny post, uwielbiam góry. Sama mieszkam w Bieszczadach :D Super post!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz !

Zostaw link do bloga, a na pewno Cię odwiedzę, jednak nie uznaję wzajemnych obserwacji.
Odpowiadam zawsze pod zadanym pytaniem, więc jeśli czekasz na odpowiedź - sprawdź swój komentarz.

Weryfikacja obrazkowa wyłączona.