DLACZEGO TAK DROGO?! - O sesjach zdjęciowych i zarabianiu na fotografii

by - 15:31:00



Hej wszystkim! Po prawie miesiącu ciszy na blogu – jestem. Na głowie miałam uczelnię, egzaminy i pracę inżynierską, co skutecznie odciągało mnie od bloga. Nie miałam też czasu na robienie zdjęć, a wpisów bez zdjęć przecież nikt nie czyta.

Dziś temat drażliwy, bo podobno nie powinno się gadać o pieniądzach, jednak wszystko złożyło się w całość, więc opowiem tu trochę o tym, dlaczego sesje zdjęciowe tyle kosztują i z czym najczęściej spotykam się jako fotograf-amator.


Zatem kawka/herbatka w dłoń i zapraszam do dyskusji w komentarzach !




- Witam, robisz super zdjęcia, bardzo chciałabym umówić się na sesję, np. w tą sobotę.
- Bardzo mi miło, dziękuję ! Sesja kosztuje tyle i tyle z czego oddaję ileśtam obrobionych zdjęć.
- A dobra, to ja się jeszcze zastanowię...

I cisza.

Czemu tak drogo? Przecież to Twoje hobby, nie powinnaś brać za to pieniędzy.

Porobisz zdjęć przez godzinę i to tyle kosztuje?

Sory, ale nie dam tyle. Wujek Mietek też ma lustrzankę i mi zrobi sesje.


Który obecny tu fotograf nigdy nie usłyszał takiego tekstu ?


Amatorsko fotografuję już ok 8-9 lat. Swój pierwszy aparat kupiłam za stypendium naukowe, trochę dołożyli rodzice i miałam swój wymarzony kompakt - trochę lepszy niż zwykła kieszonkowa cyfrówka, ale do lustrzanki się nie umywał. Zaczynałam od fotografowania przyrody, zwierząt i umawiałam się na sesje z koleżankami. Potem aparat się popsuł, ja miałam przerwę od fotografowania, a 2 lata temu kupiłam lustrzankę. Jako, że miałam jakiekolwiek podstawy, wiedziałam, że chcę od razu zainwestować w obiektyw portretowy. Przydałoby się też w czymś ten sprzęt nosić, więc kupiłam torbę. Po kilku miesiącach dokupywałam sukcesywnie kolejne przydatne gadżety - statyw, blendę, pilocik itd.


Jako że nie miałam portfolio, umawiałam się na
darmowe sesje - ze koleżankami, z dalszymi znajomymi,
z dziewczynami z maxmodels. Pierwsze płatne zlecenie
wyceniłam we wrześniu,
czyli 4 miesiące po kupnie lustrzanki.
Była to sesja daleko od domu
 i musiałam dojechać prawie 70 km.
Nie licząc reportaży z komunii, czy chrztów,
do lipca robiłam dalej darmowe sesje,
chociaż nie potrzebowałam rozbudowywać portoflio.





Od lipca zaczęłam zarabiać na fotografii. W Polsce możemy mieć niezarejestrowaną działalność gospodarczą, jeśli nie przekroczymy miesięcznego dochodu. Jedynie na koniec rozliczamy podatek. Ja nie przekraczałam, ba! daleko mi było do takiej kwoty, więc nie będę się skupiać na kosztach zarejestrowanej DG, bo mnie to nie dotyczy. Zupełnie nieświadoma tego, na ile powinnam wycenić swoje zdjęcia, jakie ceny mają inni  w mojej okolicy i jakie ceny byłyby w porządku, ustaliłam jakiśtam cennik. Jako, że miałam dużo chętnych, myślałam, że wszystko dobrze rozplanowałam.

Aż przyszedł październik...


... a z nim kilka sesji i kilka reportaży. Co weekend jeździłam na umówione zdjęcia, w tygodniu  wieczorami je obrabiałam, bo chodziłam na uczelnię i miałam swoje zdjęcia. Na laptopie skończyło mi się miejsce, na chmurach też, więc musiałam kupić dysk zewnętrzny. Po wcześniejszych reportażach wiedziałam, że nie udźwignę robienia zdjęć w kościołach, czy ciemnych salach, więc musiałam kupić lampę zewnętrzną. Brakowało mi też jasnego obiektywu, który byłby szerszy niż 50 mm.


Podsumowując - do całego interesu musiałam dokładać z własnej kieszeni. Postanowiłam, że do końca roku nie zmienię cen, ale od nowego stworzę ofertę z różnymi pakietami na sesję, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

W międzyczasie trafiłam na Youtube na filmik Jacka, który opowiadał na ile wycenić swoje zdjęcia.
Możecie zobaczyć TUTAJ.

W grudniu opracowałam pakiety, a w przerwie świątecznej miałam je opisać itd. Aż pewnego dnia napisała do mnie na Instagramie pewna blogerka z Lublina. Dostałam litanię, jakie to moje zdjęcia są super i chciała umówić się na domową sesję u niej - rodzinne ujęcia w świątecznym klimacie. Data mi pasowała, wszystko w porządku, wysyłam ofertę, a szanowna Pani odpisuje, że ona jednak nie chce, bo myślała, że wystarczy, że mnie oznaczy na Instagramie u siebie i nie będzie płacić. Dodam, że Pani praktykowała znaną metodę follow-unfollow, obserowała prawie 4000 kont, miała prawie 10 000 obserwujących i mniej polubień pod zdjęciami niż ja, na moim IG. Nie chcę myśleć, ile z tych obserwujących kupiła sobie na allegro, czy innym ebay'u.
Ja tam bym nie ufała jej poleceniom i niby "reklamy" dla mnie. 2 godziny sesji, godzina dojazdu w dwie strony, średnio 10-15 godzin obróbki, zużycie sprzętu. No w żadnej sposób nie opłacało mi się za jedno oznaczenie :)

      


Ostatnio zapytałam też na Instagramie, jak wg Was - potencjalnych klientów powinien wyglądać cennik z ofertą. Nie zdziwiłam się odpowiedziami, a najbardziej standardowe to m.in:
  • 2 godziny sesji, 20 obrobionych zdjęć z retuszem, 100 zł.
  • 1 godzina sesji, 35-40 zdjęć, wszystkie nieobrobione zdjęcia do wglądu, z których klient sobie wybierze, 150 zł.
  • 2 godziny sesji, 10 zdjęć + 10 odbitek, 100 zł.

Dlaczego sesje tyle nie kosztują?
A dlatego:
  • Canon 700d (body) - 2000 zł
  • Obiektyw 50 mm 1.8 - 500 zł
  • Obiektyw 35mm 1.4 - 3200 zł
  • Lampa zewnętrzna - 250 zł
  • Blenda - 50-100 zł
  • Comiesięczna licencja na oprogramowanie - 100 zł
  • Karta pamięci - 100 zł
  • Dysk zewnętrzny - 250 zł
+ dodatki, gadżety, kursy, paliwo na dojazd, odbitki, kurierzy, prywatne galerie zdjęć na hasło, GODZINY które spędzamy nad obróbką.
Gdyby sesje kosztowały 100 zł, musiałabym ich zrobić 32, żeby zwróciło mi się za sam obiektyw. Oczywiście z moich pakietach są sesje i za mniej, niż 100 zł, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Ale nie można liczyć wtedy na 20 zdjęć z godzinnej sesji.

Wiem, że człowiek, który nie ma do czynienia z fotografią, nie wie, jakie koszty ponosi fotograf. Niestety sprzęt się zużywa - aparat ma określoną liczbę zdjęć, którą można nim zrobić, a potem migawka pada. Laptopy nie są wieczne. Dyski i karty pamięci też nie są wieczne.  Koszty prowadzenia własnej działalności gospodarczej są za duże dla osoby, która nie wiąże przyszłości tylko z fotografią, bo trzeba doliczyć ZUS, księgową, płacenie za strony internetowe, portfolio, reklamy i wiele, wiele innych. 

Nie wiem dlaczego w naszym kraju rola fotografa jest umniejszana
tylko do roli pstrykacza, który spędza godzinę z aparatem.

Tak więc zrobiłam pakiety, ustaliłam ceny i od tej pory nie zrealizowałam żadnej sesji.
Czy się tym przejmuję?
Nie. 
Nie będę działać charytatywnie, bo fotografia to drogie hobby.
Niech wspomniany "wujek Mietek" robi te sesję, ja nie mam nic do tego.
Po 2 latach widzę do jakiej grupy odbiorców chcę trafić i jak działać.


Chętnie poczytam o Waszym podejściu do fotografii - jako klientów i jako fotografów !


Pozdrawiam,
Takaszka

author TAKASZKA

Dziękuję za odwiedziny ! Zostaw link do bloga, a z chęcią do Ciebie zajrzę. Nie uznaję jednak wzajemnych obserwacji.

Powiązane wpisy

12 komentarze

  1. Super wpis!
    Zainteresował mnie bardzo
    Pozdrowienia Kasiu ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobry post ! Ludzie najlepiej chcieliby, żeby to fotograf jeszcze im dopłacił za pozowanie :P
    Ktoś myśli godzinę zdjęć popstryka i tyle pieniędzy chce... ale ten ktoś nie wie ile czasu schodzi przy obróbce zdjęć, ile kosztuje sprzęt itp. Takie sesje jak u Ciebie na pewno są tańsze niż u profesjonalnych fotografów, a efekt w cale nie będzie gorszy :) Ja zawsze podchodzę do tego tak, że jeśli komuś nie pasuje dana stawka, to nie musimy współpracować :)

    Pozdrawiam i życzę normalnych klientów :)
    Łukasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wychodzę z tego założenia :D i oczywiście, że biorę duuużo mniej, niż profesjonalni fotografowie w okolicy :)

      Usuń
  3. Oj oj jak ja to znam! Odnośnie podniesienia kosztów i nagle braku klientów chętnych.
    Ogólnie, mało jest dla mnie logiczny moment w którym ktoś bardzo nas komplementuje, zachwala nasze prace oraz całość jaką tworzymy, a gdy napiszemy "bardzo dziękuję! Sesja kosztuje X" to nagle cisza albo "hmm to ja jeszcze się zastanowię, dziękuję". Oznaczenie na instagramie nie wystarcza, ono nam nie zapewni dochodów z których się coś zwróci za zużycie kolejny raz sprzętu. Co innego gdybyśmy brali aparat tylko na wycieczki, a co innego jak innym osobom wykonujemy zdjęcia i później je doprowadzamy do lepszego ładu. Nie rozumiem takich ludzi, którzy naszą rolę fotografów tak umniejszają. Szczerze? Gdy ktoś mi pisze, że wszystko ładnie pięknie ale kwota widzę, że nie odpowiada, to czuję się jakby ktoś mnie walnął w twarz i nie szanował mnie jako twórcy, jako fotografa który tworzy, a sobie tylko klikam aparatem. Bardzo takiego podejścia ludzi nie lubię, gdy chcą uciąć wszędzie koszty na fotografie.
    Spotkałam się z podejściem pary, która jawnie chciała uciąć koszty na fotografie. I już wiedziałam, że należy odpuścić bo nie szanują mnie i nie będą szanować. Może to robią nieświadomie, ale nieświadomie traktują czasem fotografów jak osoby, którym może tylko zależeć na pieniądzach czy byle zrobili coś tam i tyle, chociaż coraz więcej z tych fotografów chce tworzyć historię, ale też tą historię chcą jakoś wycenić za swe umiejętności oraz całą pracę jaką w to wkładają.
    Spotkałam się z przeróżnymi sytuacjami. Czy mam mniej klientów odkąd zmieniłam ofertę? No pewnie, że tak. Ale dzięki temu może i w mniejsze ilości, ale jednak trafiam do klientów na których mi zależy, a im na mnie oraz moich zdjęciach.
    Bardzo dobry wpis, powinien iść dalej i niech więcej osób go przeczyta! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ! :) Lepiej mieć mniej klientów, ale takich, którzy szanują naszą pracę :)

      Usuń
  4. Według mnie nie bierzesz wcale dużo za sesje - ludzie najchętniej chcieliby wszystko za darmo. A tobie nie zajmuje to godziny. Jka napisałaś sama obróbka zajmuje 10+ godzin! Super, że potrafisz rozpoznać pseudo blogerki, które myślą, że oznaczenie na zdjęciu wystarcza!
    Powodzenia w dalszej pracy ♥

    londonkidx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Foteczki za oznaczenia bawią najbardziej :D Dzięki i wzajemnie powodzenia :)

      Usuń
  5. Póki co robiłam zdjęcia swoim znajomym za darmo. Czasami żartobliwie im mówiłam, żeby korzystali, póki za to pieniędzy od nich nie biorę. A oni jak to? Przecież nam zawsze będziesz robić za darmo. Jak to mamy Ci płacić? Ucięłam temat, ale trochę przykro mi się zrobiło przez takie podejście. Wkrótce mam zamiar stworzyć porządne portfolio i jednak połączyć pasję z zarobkiem. Sprzęt niestety kosztuje, a moje potrzeby coraz bardziej wzrastają.

    Wiesz co mnie zastanawia? Jak to jest, że ludzie np. nie mają problemu by pójść do fryzjera i zapłacić 150 złotych za nową fryzurę, która się utrzyma przez 1-2 miesiące albo zrobić paznokcie za 70 złotych, które się utrzymają 2 tygodnie, może miesiąc, a mają taki problem by zapłacić fotografowi za jego pracę. Za pracę w którą nie tylko wlicza się czas tej sesji, ale również godziny domowej obróbki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie ! O tym mani czy fryzjerze nie pomyślałam, a masz całkowitą rację. Dodatkowo takie zdjęcia mamy na pamiątkę na całe życie, a nowe hybrydy właśnie na dwa tygodnie :) Sama prawda :)

      Usuń
  6. Ja niedawno porzuciłam aparat, chociaż myślę nad tym, czy nie wrócić. W tamtym roku, jakoś pod koniec, zrobiłam dwóm koleżankom, w sumie takim "koleżankom", bardziej znajomym, sesję i liczyłam chociaż na jakąś czekoladę czy coś takiego, zwłaszcza że poświęciłam dużo czasu, aby z nimi iść, podpowiedzieć im co mają robić a później obrobić te zdjęcia, z których jeszcze nie były zadowolone... Narzekały, że nie wszystkie, że nie mam już oryginałów, a naprawdę dużo zdjęć im dałam... Teraz czasami nawet "cześć" nie usłyszę.
    Zastanawiam się, jak zacząć teraz tak bardziej na poważnie... Jak zacząć tworzyć portfolio i jak ma ono wyglądać?

    Pozdrawiam

    Ankuuls - KLIK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieładnie z ich strony, ale każdy spotyka takie osoby na swojej drodze :/ trzeba olać takie osoby i być wyczulonym. Najlepiej zrobić kilka sesji i stworzyć portfolio, ale zaprosić takie osoby, które Ty byś chętnie widziała u siebie. Później ustalić cennik i cenić swoją pracę :) Powodzenia !

      Usuń